środa, 11 października 2017

W dalszym ciągu lawendowo. Następna saszetka z lawendowym suszem w moim ulubionym kolorze, wykonana haftem backstitch. Każda ze stron ma inny motyw.



poniedziałek, 25 września 2017

No i znów się chwalę.
W niedzielę odbyła sie w Krakowie impreza z okazji 50-cio lecia Mistrzejowic - dzielnicy Krakowa


Ponieważ na terenie tej Dzielnicy znajduje się Dom Kultury, do którego na zajęcia wokalne uczęszcza  m.in.moja wnuczka Zuzia, oczywistym było że młodzież wzięła udział w plenerowym koncercie dedykowanym mieszkańcom, a konkretnie w recitalu piosenek Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego.








Niestety pogoda nie dopisała co widać.

wtorek, 12 września 2017

A u mnie ciągle lawendowo. Ponieważ w tym roku kwitła pięknie,  szkoda jej było nie zagospodarować, aby zatrzymać ten ulotny zapach jak najdłużej.


 Ze świeżych, kwitnących gałązek robiłyśmy z córką pałeczki, które świetnie się sprawdzają w szufladach oraz w szafkach z odzieżą.


Ponieważ, powstało tez dość dużo suszu, a ja uwielbiam haftować w chwilach wolnych, więc postanowiłam "ubrać" ten susz w biscornu i poduszeczki. 
Niestety haftowanie, to zajęcie dość żmudne i wymagające czasu, więc na razie tylko dwie prace. Zastosowanie podobne jak pałeczki. 




        




Szkoda, że nie istnieje możliwość przekazania tego subtelnego zapachu lawendy emanującego z poduszeczek. 

wtorek, 5 września 2017

Na początku roku przystąpiłam do zabawy zorganizowanej przez splocika  pod tyt. "Swobodne haftowanie" 

Do wyhaftowania było 6 motywów. Ja jednak z różnych względów wyhaftowałam tylko 4.
Na poszczególnych etapach chwaliłam się efektami. Obecnie, nadszedł czas wykazać się kreatywnością w ich zagospodarowaniu.
Niestety, na razie miałam pomysł tylko na 2 motywy.
Zrobiłam z nich woreczek, który posłuży mi jako woreczek zapachowy, gdyż mam na działce kilkanaście krzaczków lawendy, a więc materiał do wypełnienia jest i mam nadzieję, że będzie w roku przyszłym. A oto moja wersja wykorzystania motywów.




Woreczek zeszywałam ręcznie metodą wykorzystywaną do zszywania biscornou.
Koronka doszywana maszynowo. Sznureczek skręcony z 8 nitek muliny, przepleciony przez dziurki kanwy i zakończony koralikami. Koraliki z domowych zapasów. Być może będą kiedyś zmienione jeśli uda mi się kupić jakieś bardziej pasujące.






Pozostałe 2 motywy, na razie będą leżakować w szufladzie i być może, w przyszłym roku staną się drugim woreczkiem lawendowym. No chyba, że przyjdzie pomysł na inne ich wykorzystanie. Wtedy na pewno się pochwalę jak je wykorzystałam.

sobota, 17 czerwca 2017

Znów huśtawka pogodowa. Raz słoneczko, raz deszcz. Ponieważ  siedzenie w domu to przymus, powstało kolejne biscornu. Tym razem w innym kształcie ale w  moim ulubionym kolorze :)
Robienie dziś zdjęć to istne wyzwanie. W domu nic nie wychodziło. Okazało się,że najlepszym tłem jest ściana  bloku na balkonie :)




czwartek, 1 czerwca 2017

W zimową wiosnę, kiedy z przymusu trzeba było zostać w domu, bo działeczka zasypana była śniegiem, z nudów wyhaftowałam takie nieduże biscornu. Teraz udało mi się je nareszcie zeszyć w całość i wypełnić wkładem. Zastąpi mi kilkudziesięcioletnią poduszeczkę na igły, gdyż naprawdę się wysłużyła przez tyle lat.



Musze przyznać,że spodobała mi się ta forma hafciku i na pewno do niej jeszcze wrócę w najbliższym czasie.

poniedziałek, 29 maja 2017

Nie często robię karteczki, ale zdarza się okazjonalnie coś stworzyć. Ostatnio taką potrzebę zgłosiła mi wnuczka. Zostala zaproszona na uroczystość komunijną i poprosiła abym coś zrobiła z tej okazji. Nie miałam wiele czasu,  ale sie wyrobiłam  do niedzielnego poranka :)
Kwiatuszki na karteczce, to rownież moje -  może nie do końca perfekcyjne  wykonanie z foamiranu.






Karteczka dostała też opakowanie, dość proste, ale wydaje mi się,że o wiele ładniejsza aniżeli zwykła koperta. Wzór na opakowanie kiedyś znalazlam w internecie, ale niestety nie zapisałam inspiratora.
Ozdobę opakowania stanowi stempelek digi z blogu agnieszkapasjonata


Jakość zdjęć adekwatna do nocnych warunków w jakich były wykonane.