czwartek, 31 grudnia 2020

Rękodzieło i przysłowia - grudzień

Miesiąc grudzień  się kończy, a więc kończy się też zabawa na blogu Splocika  p. t. " Rękodzieła i przysłowia " 

Tym razem oba przysłowia grudniowe wpisują się w czas świąteczny, bo to i zima - choć akurat nie śnieżna-  i prezenty, więc dopasowałam moje robótki zarówno do jednego jak i drugiego.

Przysłowie pierwsze :

Małe prezenty podtrzymują przyjaźń.

Wzięłam sobie przesłanie przysłowia mocno do serca i wykorzystałam wolne, długie, zimowe wieczory do zrobienia kilku małych prezencików. Wszystkie ozdobiły choinki członków rodziny i znajomych. 

Mam nadzieję, że w tych czasach powszechnej izolacji będą przypominały, że gdzieś tam, ja też jestem i myślę o nich.


Bombeczek i gwiazdeczek było kilka więcej, ale nie wszystkie załapały się na zdjęcie, bo wcześniej powędrowały do moich bliskich, a ja zapomniałam je obfotografować 😊

Drugie przysłowie to :

Mroźny grudzień, wiele śniegu, żyzny roczek będzie w biegu.

Akurat ten grudzień, podobnie jak kilka innych z ostatnich lat,  nie był ani mroźny, ani śnieżny co -  mam nadzieję - nie przeszkodzi, że roczek przyszły, będzie żyzny nie tylko w przenośni. Że przyniesie nam wiele dobrego, a przede wszystkim przywróci normalność.

Aby mieć namiastkę zimy, takiej jaką pamiętam z dzieciństwa, a jakiej niestety nie znają moje prawnuczki, wyhaftowałam sobie taki zimowy widoczek, który stojąc na stoliku przypomina mi jak to onegdaj bywało.



Kończąc ten post, dziękuję blogerce Splocik za miłą,  zabawę. 😍



czwartek, 24 grudnia 2020

Świąteczne życzenia

 


Miłych, spokojnych, a przede wszystkim zdrowych świąt życzę wszystkim znajomym i nieznajomym, którzy zechcą mnie odwiedzić na tym blogu.

poniedziałek, 30 listopada 2020

Rękodzieło i przysłowia - listopad

Miesiąc listopad. Przedostatni miesiąc zabawy Rękodzieło i przysłowia na blogu u Splocika.

Przysłowia jak zwykle dwa.

1. Nie to świat, co go przez okno widzimy.

2. Słońce i gwiazdy należą nie tylko do bogaczy.

Wybrałam drugie. 

Od zarania dziejów  gwiazdy ludzi interesowały. I tych biednych i tych bogatych.  Nazwy gwiazdozbiorów jaśniejących na nocnym niebie powstały w Sumerze tysiące lat temu. Już wówczas próbowano odgadnąć wpływ gwiazd nie tylko na poszczególne osoby ale i na losy świata.

Zodiak to  12 gwiazdozbiorów przez które przechodzi ekliptyka czyli wielkie koło wyznaczone ruchem Ziemi wokół słońca, pozostając w każdym gwiazdozbiorze Zodiaku przez prawie miesiąc.

Zgodnie z astrologią podobno każdy ma gwiazdę - dobrą, a może złą - pod którą przychodzi na świat. 

Data urodzenia - a tę ma każdy - określa znak zodiaku, który z kolei określa podobno nasze cechy osobowości,  charakteru. Czy to prawda ? Rożne są na ten temat zdania i poglądy, choć podobno eksperyment przeprowadzony przez Hansa Eysencka, badacza i teoretyka osobowości, wykazał, że tak. 

Faktem jest, że wszyscy chętnie sięgamy do różnych przepowiedni, co nam gwiazdy przyniosą, studiując gazetowe horoskopy z nadzieją, że nuż się sprawdzą, o ile są dla nas korzystne  i z pewnym niepokojem, że to jednak nieprawda, jeśli są niezbyt pomyślne.

Jak zapewne niektórzy, czytający mój wpis, już się domyślili na swoją pracę dla ilustracji przysłowia wybrałam właśnie znak zodiaku.

Na pierwszy ogień poszedł baran.




W niedługim czasie powstaną następne



piątek, 30 października 2020

Rękodzieło i przysłowia - pażdziernik

 "Szewc bez butow chodził, a czapnik bez czapki " to pierwsze z dwóch przysłów na m-c październik na blogu blogerki splocik. Ja wybrałam właśnie to przysłowie, bo zbyt często mi się zdarza, że to co zaplanuje dla siebie, muszę odkładać, odkładać, odkładać i to niekiedy na bardzo długi czas.

Dziś pokażę jedną z takich prac własnie, która czeka, aż będę miała możliwość wrócenia do niej i spokojnie bez konieczności ponownego odkładania, zakończenia pracy nad nią.

Lubię obrazki Lenarte. Wyhaftowałam  3 a może więcej,  ale nie dla siebie lecz przede wszystkim  dla wnuczek.

Od kilku lat miałam wybrany obrazek, który miał być mój i zdobić moją ścianę. Gdy spotkałam go w ofercie Aliexpressu półtora roku temu, w dodatku w promocyjnej cenie nie wahałam się ani chwili i zamówiłam. Po kilkutygodniowym okresie oczekiwań, gdy wreszcie dotarł od razu zabrałam się za jego haftowanie. Niestety jak zwykle musiałam odłożyć, bo trzeba było zrobić coś innego  z dekupażu, na szydełku, wyhaftować metryczki, zrobić karteczki, potem sezon letni i działka ( nota bene wiele z tych prac nie miałam nawet czasu pokazać na swoim blogu)  

Do haftowania powracałam co najmniej dwa razy, czego bardzo nie lubię bo wypadam z rytmu. 

Poniżej etapy, po których praca  dłużej lub krócej leżakowała, czekając na wolny czas lub moją wenę.




Ostatnia przerwa trwa dość długo, choć do skończenia pozostało tak niewiele.
Szprychy na dwóch kołach



Mam nadzieję, że jesień będzie mi sprzyjać i pomimo że dni mroczne, to wymęczony długim okresem haftowania mój obrazek skończę, wypiorę, oprawię i zawieszę na ścianie by cieszyć nim moje oczy. 

Mam jeszcze jeden zaplanowany dla siebie, nici zakupione już od pół roku czekają razem z kanwą w pogotowiu. Jest nadzieja, że może w zimowe wieczory choć zacznę. A może nawet uda mi się skończyć do wiosny. Czas pokaże.

Parafrazując przysłowie - Szewc bez butów chodzi, a "hafciarka" nie ma wymarzonego haftu na ścianie.









środa, 30 września 2020

Rękodzieło i przysłowia - wrzesień cd.

W ostatnim poście obiecałam, że zobrazuję również przysłowie nr 1 z zabawy  u blogerki Splocik

Przysłowie brzmiało :

Chodzi wrzesień po rosie, zbiera grzyby we wrzosie.

Otóż, kilkanaście lat temu moje wnuczki na jakimś forum działkowym, na którym byłam, brały udział w konkursie związanym z grzybobraniem,lasem itp. Już dokładnie nie pamiętam. Młodsza coś tam rysowała, wyklejała materiałem. Starsza w tym czasie była zafascynowana haftem ( niestety już jej zapał minął) i postanowiła wyhaftować grzybka.  Zalazłam taki grzybkowy kwartet i  żeby się wnuczka za szybko nie zniechęciła i nie zrezygnowała, zaczęłam haftować rownocześnie z nią. Ona jeden obrazeczek  z kurkami, 



a ja miałam wyhaftować wszystkie cztery.

Niestety, gdy wnuczka skończyła i obrazki wysłałyśmy na konkurs ( nota bene obie zdobyły jakieś nagrody i były mega zadowolone   ) ja swoją pracę z niepełnymi trzema obrazkami odłożyłam  do szuflady na potem. To " potem" trwało kilkanaście lat, aż do momentu gdy zobaczyłam przysłowia wrześniowe. 
Obrazek z szuflady powędrował na tamborek i oto jest.


Ma już nawet swoje przeznaczenie. Powędruje na ścianę do ogniska osiedlowego, gdzie prawnuczka chodzi na zajęcia sensoryczne.

Oczywiście zgłaszam obrazek  do zabawy wrześniowej splocika



wtorek, 29 września 2020

Rękodzieło i przysłowia - wrzesień

Wrzesień nieuchronnie zbliża się do końca, a więc czas pochwalić się wykonaniem zadania  wyznaczonego przez blogerkę splocik w zabawie Rękodzieło i przysłowia na tenże miesiąc.

Przysłowia jak zwykle były 2

1. Chodzi wrzesień po rosie, zbiera grzyby we wrzosie.

2. Czlowiek pilny ma zawsze coś do zrobienia.

Wybrałam przysłowie 2, bowiem jako osoba " cierpiąca na zespół niespokojnych rąk" nie miałam problemu z wyborem prac do wykonania tego zadania, szczególnie że córka i wnuczki  poinformowały mnie że są zaproszone na wesele i będą im potrzebne karteczki z tej okazji. 

Ponieważ jak zwykle dziewczyny dały mi nie wiele czasu  na wykonanie zadania, powstały dość proste  karteczki z wykorzystaniem  kupnych tekturek i wycinanek od znajomej scraperki.






Gdy skończyłam kartki, a pogoda nadal była niesprzyjająca dla innej mojej pasji- pracy na działce postanowiłam skorzystać z okazji i nadrobić zaległości hafciarskie. 

W m-cu lipcu ślub wzięli  bardzo mili, młodzi sąsiedzi. Powiadomili mnie o tym w dość zaskakujący dla mnie sposób. Otóż któregoś dnia wieczorem - dzwonek u drzwi. 
W pierwszym momencie nie zorientowałam się, co to za młoda para za nimi stoi. Po upewnieniu się, że to nikt obcy i ich otwarciu, moim zaskoczonym oczom ukazał się taki oto widok : Sąsiadeczka w białej koronkowej  ( krótkiej) sukience, jej partner też odświętnie odziany, z butelką wina w dłoni. Oznajmili mi, że własnie dziś wzięli ślub, wracają ze skromnego przyjęcia i chcieliby, abym ja też uczciła ich szczęśliwy dzień. 
Oczywiście złożyłam im serdeczne życzenia wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia i postanowiłam upamiętnić dla nich ten dzień w sposób, jaki potrafię tzn. odpowiednim, spersonalizowanym haftem. 
Ponieważ nie znam ich upodobań uznałam że haft grafiki Ty Wilsona nie powinien nikomu sprawić problemu i może zdobić każdą ścianę. 
Wybrałam obrazek, a ponieważ brakło mi kanwy 20 ct więc złożyłam zamówienie,   a potem przyszły gorące dni sierpniowe, czas płynął a obrazek czekał na mój wolny czas. No i nadszedł wrzesień z kilkoma dniami odpowiednimi na "prace w domu". Obrazek nie jest bardzo pracochłonny więc powstał dość szybko i wygląda tak :

 

 


Gdy do niego kupowałam ramkę, kupiłam też drugą i przy okazji oprawiłam też obrazek haftowany  w zadaniu majowym, przeznaczony dla wnuczki.

 


To tyle - na razie - jeśli chodzi o zadanie wrześniowe, a  ponieważ pogoda znów sprzyjająca na zajęcie dla rąk,  pokusiłam się też zobrazować przysłowie pierwsze. Mam nadzieję że zgodnie z przysłowiem drugim 😊zdążę do końca miesiąca.

I wszystkie prace razem








poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Rękodzieło i przysłowia - lipiec

Lipiec się skończył, czas więc pokazać co zrobiłam w ramach udziału w zabawie na blogu  Splecione nitki i slowa
 
Jak zwykle były dwa przysłowia 

           1. Jeżeli chcesz zobaczyć górę, nie wchodź na jej szczyt 
           2. Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu. 

Ja tym razem wybrałam drugie. Czemu? Bo uwielbiam, gdy mogę kogoś ucieszyć wykonanymi własnoręcznie pracami i mam ogromną satysfakcję, gdy moja praca sprawia komuś przyjemność. Nieraz się zastanawiałam ofiarowując komuś to, co zrobiłam, kto bardziej jest szczęśliwy - obdarowany, czy ja. 
Tym razem pokażę dwie moje prace. Obie dla mojej prawnusi. Co prawda ona jeszcze trochę za mała, aby mogła w pełni cieszyć się prezentami, które nie są zabawkami, ale to wcale nie umniejsza mojej przyjemności w robieniu dla niej rożnych drobiazgów, przede wszystkim na szydełku. 
Ponieważ lato w pełni i upały dają się we znaki, aby ochronić główkę Oliwki zrobiłam taki nieduży kapelusik. Nieduży, aby jak najmniej był odczuwalny, bo ona nie lubi niczego mieć na głowie.😊





Drugi prezencik dla Oliwii to taki jej własny, kolorowy chustecznik z kwiatuszkami i motylkami.