wtorek, 12 września 2017

A u mnie ciągle lawendowo. Ponieważ w tym roku kwitła pięknie,  szkoda jej było nie zagospodarować, aby zatrzymać ten ulotny zapach jak najdłużej.


 Ze świeżych, kwitnących gałązek robiłyśmy z córką pałeczki, które świetnie się sprawdzają w szufladach oraz w szafkach z odzieżą.


Ponieważ, powstało tez dość dużo suszu, a ja uwielbiam haftować w chwilach wolnych, więc postanowiłam "ubrać" ten susz w biscornu i poduszeczki. 
Niestety haftowanie, to zajęcie dość żmudne i wymagające czasu, więc na razie tylko dwie prace. Zastosowanie podobne jak pałeczki. 




        




Szkoda, że nie istnieje możliwość przekazania tego subtelnego zapachu lawendy emanującego z poduszeczek. 

4 komentarze:

  1. Oj tak, Alinko.Woreczek wcześniej pokazywany wypełniony lawendą wisi w pokoju, a ja, co koło niego przechodzę,
    to nim poruszam i wdycham ten śliczny zapach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zapachowe drobiazgi :)
    Pałeczki są super. :))
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Splociku dość dlugo je robilam :)ale szybko je straciłam. Ostał mi się jedynie woreczek z zabawy z lawendą.Ale obawiam się,że z niego systematycznie będzie suszu ubywać, bo już są chętni na ew. nowe pachnace saszetki.

    OdpowiedzUsuń

Ślicznie dziękuję za odwiedziny i komentarz - Nina