niedziela, 24 lipca 2016

Domowe niby "konewki"

Ubiegły tydzień, burzowy, deszczowy i zminy zaowocował - z nudów- dwoma prostymi, nie wymagającymi wiele wysiłku pracami decu.
Lubię mieć na każdym parapecie naczynko z wodą, tak abym mogła w każdej chwili podlać kwiatki, gdy stwierdzę, że tego wymagają. Nie są to konewki, bo zajmują zbyt wiele miejsca. Zaadaptowałam do tego butelki z recyklingu.

Jedna po płynie ludwiku, dlatego, że jest biała i nie musiałam jej malować, wystarczyło tylko ozdobić i polakierować.

Wyszła tak

Druga, to dość duża butla po płynie do prania, wykorzystywana do  podlewania kwiatkow stojacych na klatce schodowej w bloku. Doszłam do wniosku, że może wyglądać inaczej niż zwykła butla plastikowa. Mam nadzieję,że nie dostanie nożek i nie powędruje gdzieś w świat :)









środa, 20 lipca 2016

Dziewczyna i koń dla dziewczyny uwielbiającej konie

Po długim leżakowaniu w szufladzie, nareszcie doczekała się oprawy "Dziewczyna i koń". Obraz wyhaftowany dla najmłodszej wnuczki - równiez miłośniczki koni jak starsza.

niedziela, 15 maja 2016

Dla wnuczki miłośniczki koni i jazdy konnej

Po pewnych perturbacjach z kolorami obrazek  "Dump Luck" - kobieta karmiąca konia wg Harrisona Fisher`a  dla wnuczki zostal skończony, wyprany i wyprasowany. Czeka na ramkę. Ale to nie ja ją będę wybierała :)


piątek, 1 kwietnia 2016

Męski chustecznik z tematem górskim

Koleżanka wnuczki ze studiów, wiedząc,że bawię się decu zapytała czy mogłabym zrobić dla jej chłopaka chustecznik. Chłopak to zwolennik gór, więc na chusteczniku musiał się znależć motyw górski. Dostałam zdjęcie, które miało być motywem na bokach. Chustecznik miał być prosty, a więc i zadanie nie było skomplikowane. Jedynym problemem był wierzch chustecznika. Początkowo miały to być przetarcia, ale w ostateczności uzgodniłyśmy,że lepiej będą chyba wyglądały delikatne spękania - w tym wypadku, wykonane medium dwuskładnikowym Renesansu. Wyglądają trochę jak zwietrzała powierzchnia skały. Delikatne przetarcia są tylko na rantach boków chustecznika.
Oczywiście zapomniałam zrobić zdjęć, więc poprosiłam wnuczkę o zrobienie, tak na szybko, zanim koleżanka odbierze chustecznik, a więc sa jakie są.









czwartek, 31 marca 2016

Podziękowania za życzenia z okazji świąt Wielkiej Nocy

Ponieważ już minęło kilka dni od świąt Wielkiej Nocy i nie spodziewam się juz raczej spóznionych dzięki poczcie życzeń chciałabym jeszcze raz tą drogą podziękować znajomym blogerkom i forumowiczkom za przesłane życzenia i piękne karteczki.

                                                                  Tesi



 Lenie




 Dorti




 Reni




Onice27




 Anji




 oraz za piękne karteczki wykonane haftem matematycznym

splocikowi




Danfi







Moje haftowane kartki

Od kilku lat w zasadzie - z małymi wyjątkami- nie kupuję kartek świątecznych lecz robię je sama. Na pewno nie są one tak piękne i zróżnicowane jak karteczki moich znajomych scraperek, gdyż nie posiadam big shota i wykrojnikow, a jedynie kilka podstawowych dziurkaczy, ale staram sie jak mogę by były zróżnicowane. W tym roku postanowiłam "uszczęśliwić" znajomych i rodzinę karteczkami haftowanymi.Mogłam sobie na to pozwolić czasowo, bo nie robię ich zbyt wiele.
Kwiatki na kartkach są wytworzone własnoręcznie z elementow wycinanych nożyczkami :)
Ponieważ karteczki z wyjątkiem trzech( brak informacji czy dotarły) są już u adresatów więc się chwalę tym co udało mi sie stworzyć.
Haftem krzyżykowym zajmuję sie od lat, więc karteczki z  wzorami  xx robiłam już wielokrotnie. A poniżej tegoroczne





Haftem matematycznym, jak juz chyba wspominałam, zaraziły mnie koleżanki blogerki - splocik i danfi
Ciągle jestem w fazie odkrywania tego haftu i jego możliwości.W tym roku postawiłam  przede wszystkim na własne wzory. Tzn. same wzory są wyszukane w necie, przede wszystkim z malowanek, ale ja je przerobilam sama na dziurki :). Troszkę może przesadziłam z wielkością, a więc karteczki nie sa typowe. Po za tym - co na pewno nie umknie uwadze Danusi i splocika -  zapomniałam przed przyklejeniem potraktować je po lewej stronie "tępym narzędziem" w postaci np łyżeczki lub uchwytu nożyczek co skutkuje tym, że widać dziurki bardziej niz powinno. No ale trudno. Na przyszły raz sie poprawię. Chyba,że znów zapomnę :)
A oto efekt mego zmagania z dziurkami, igłą i nićmi na papierze.











czwartek, 10 marca 2016

pisanek ciąg dalszy -

Rok 2014 i  oczywiscie też nie moglo zabraknąc pisanek. Zdjecia są jakie są i nic na to nie poradzę, ale  pokażę co mi sie udało wtedy zrobić.




                                 


















































Zawieszka z aniołkiem