sobota, 20 lutego 2016

Karteczka dla Julii

Tydzień temu ktoś na FB udostępnił linka do strony 

"Julka ma marzenie - dostać jak największą liczbę kartek urodzinowych"


Stronkę podałam dalej, ale też zobowiązałam się zrobić dla Julki karteczkę. 
Słowa dotrzymałam :)
Oczywiście karteczka jest na miarę moich możliwosci, wykonana haftem matematycznym. Wzór przerobiłam osobiscie ze znalezionej w necie kolorowanki.
Mam nadzieję,że sprawi Julce choć troszkę radosci.



Do karteczki dołączyłam zakładeczkę- deseczkę,wykonaną techniką dekupaż.
Na zdjęciu awers i rewers



Na zakończenie informacja. Jest jeszcze tydzień czasu. Można dołączyć :)

poniedziałek, 15 lutego 2016

Hafty,hafciki powstałe z myślą o moich wnuczkach

Po odkryciu przeze mnie haftu krzyżykowego i pierwszej, ogromnej nim fascynacji, nie mogło zabraknąć obrazków  wyhaftowanych pod dyktando moich wnucząt. Pierwszy obraz to "Kaczki w sitowiu A. Koester-a"







Ponieważ starszą wnuczkę od zawsze  fascynowały konie więc powstał też obrazek "Konie na padoku"




Dziewczynkę z pomarańczą wyhaftowalam dlatego,że bardzo przypominała mi moją młodszą wnuczkę.





Również następne powstawały na życzenie moich dziewczyn













W pewnym momencie moja starsza wnuczka też zapragnęła się zrealizować w haftowaniu. Niestety wytrwałości wystarczyło jedynie na część obrazka. Resztę musiała skończyć babcia.









 
                                     

sobota, 6 lutego 2016

Hafty mojej corki

Jak w większości moich pasji robotkowych, to także i w przypadku haftu krzyżykowego zaraziłam nim córkę. A może jednak bardziej jej przypomniałam,że kiedyś już próbowała?
Poniżej jej pierwszy obrazek haftowany na kanwie z nadrukiem.Wydaje mi się,że to ją zniechęciło. Dopiero gdy zobaczyła u mnie jak wygląda obraz liczony wrociła do haftowania.



Ponieważ corka jest miłośniczką austriackiego malarza  Gustawa Klimta, więc nic dziwnego, że to jego obrazy wybrała do haftowtowania. A że została po raz drugi mamą, oczywistym było,że na pierwszy ogień poszedł obraz pod tytułem "Macierzyństwo"


No, a potem, za jakiś czas, jak to bywa z krzyżykami, zatęskniła za "malowaniem" czegoś nowego na kanwie.

No i tak powstał następny Klimta "Pocałunek"



A że miejsca na ścianie wystarczyło na jeszcze jeden, więc po wielu wahaniach co wybrać, stanęło na Adele Bloch-Bauer.



Tak się prezentują razem na ścianie.




Spostrzegawcze blogowiczki na pewno zwróciły uwagę na różnicę w pierwszym obrazie. Wiecie juz jaka to różnica ? :)

Następny hafcik to prezent dla męża, fana motocykli. Akurat w tym czasie taki motor posiadał :)


piątek, 5 lutego 2016

środa, 3 lutego 2016

Moje i tylko moje, bo zdobią moje ściany.

Jak wcześniej wpomniałam, pierwsze moje hafciki nie należą do mnie. Dlatego też szybciutko zaczęłam haftować następny, z postanowieniem, że będzie tylko mój i zawiśnie u mnie na scianie.Lubię słoneczniki, więc mój pierwszy obraz miał być z tymi kwiatami. W pierwszej wersji miały to być słoneczniki Van 
Gogha. Jednak gdy zobaczyłam słoneczniki Moneta zmieniłam zdanie. Wydają mi się bardziej realistyczne, a ja preferuję realizm.








Ten obraz od razu przykuł moją uwagę, gdy go w gazetce pożyczonej od koleżanki zobaczyłam. Bardzo go lubię,choć gdy go haftowałam to miałam mieszane uczucia jeśli chodzi o tło.
Teraz często lubię przystanąć przed nim, popatrzeć i zaraz poprawia mi się humor. Być może, te słoneczniki tak "słonecznie "na mnie działają.

Następne moje też były kwiatowe. 

Do  wyhaftowania następnego obrazka  "Martwa Natura z różami i kaprifolium " Johanna Laurentza zainspirowała mnie dostrzeżona  u szklarza ramka.




A ponieważ ramka już z obrazem jeszcze bardziej mi się podobała więc szybciutko zabrałam się za haftowanie następnego obrazu, tym bardziej,że miałam wolne miejsce na ścianie 






wtorek, 2 lutego 2016

Haft Krzyżykowy,moje pierwsze prace w tej technice

Drugą moja pasją oprócz dekupażu, a tak naprawdę to pierwszą, bo zanim zaczęłam sie bawić w wycinanie i klejenie papieru to haftowałam, jest malowanie obrazów x. Pierwszy mój obrazek powstał gdy przeszłam na emeryturę i nagle miałam za dużo wolnego czesu. W starych gazetkach - chyba to była burda- znalazlam schemat, a że mi się spodobał to kupiłam nici i wyhaftowałam.








Haftowanie bardzo mi sie spodobało i doszłam do wniosku,że jestem już gotowa do zmierzenia sie z jakimś większym projektem. Ponieważ wtedy internet był w Polsce niedostępny więc pozostawały jako inspiracja  tylko gazetki, a wiec następny haft też był gazetkowy Były to tulipany w koszu. Obraz haftowany na kanwie  chyba 14 ct o dość znacznych rozmiarach po oprawieniu.



Zarówno pierwszy jak i drugi stał się prezentem, a ja zostałam z niczym ,wiec znów trzeba było coś wyhaftować. Ale o tym  następnym razem.

sobota, 30 stycznia 2016

Chusteczniki - coś praktycznego,coś co zawsze w domu może się przydać.

Nie tak dawno miałam okazję do zrobienia komuś odrobiny przyjemności.A że z natury jestem osobą praktyczną, to długo się zastanawiałam, co by to mogło być, co by nie stało bezużyteczne, lecz było w stałym użyciu.
Doszłam do wniosku, że taką rolę z powodzeniem może spełniać chustecznik.
Obdarowanej - jak mnie zapewniła - podobał się.
Ja też jestem zadowolona, szczegolnie,że całkiem nie najgorzej wyszła mi ta kapryśna część pracy - spękania :) Wybór motywu róż zwycieżył z innymi bo jest na ogół przez większość kobiet dobrze tolerowany :)